Chopin's letters Chopin's letters

Do Jana Białobłockiego w Sokołowie

[Warszawa, środa, 27 lipca 1825]

Sender: Fryderyk Chopin (Warszawa)

Addressee: Białobłocki Jan (Sokołowo)


Mą szer! La letr, kewu ma we zekryt, ucieszyła mnie, chociaż smutnych, kom że wó a, dowiedziałem się nuwelów. Wotr żamb wu fe mai, to jest, co mnie affliżowało, nie k e w u zet ase ge, jak widać w letrze, sa ma done dla soe i w lepszym zostaję humorze. — Demę nu finisą nasz egzamin; że ne prandre pa de pry, kar le lawman le pren. — Jak będę u Ciebie, to Ci wytłumaczę ową zagadkę; ...es posibl, ką don ę pry a ę lawman?... Długo by mi się trzeba eksplikować, nimbym Ci mógł w liście to odgadnąć, przeciwnie, jedno słówko ustne da Ci poznać finesę tego wyrażenia. W poniedziałek, jak już Panna Ludwika udecydowała, wyjeżdżamy, zatem tam już we środę w Szafami będziemy, si wu wule me wuar, wenę le premie, kar otrman dobra moja Opiekunka nie pozwoli mi wprzódy do Ciebie jechać. Jutro o tym czasie, ke boner! kieplezy! jak się położę, nie wstanę tak prędko w piątek. Mam nowe kiulotki z kortu rojalnego... dobrze zrobione (choć to ostatnie nieprawda), nową chustkę na szyję, czyli inszym terminem, bobyś może tego nie rozumiał, krawatę, za złotych, że ne me suwie pliu kąbię, że le peie awek larżan e la mę de ma szer ser L u i s Ekute, ekute mamsel Dorotę Adolf Szydłowski w roli służącego. Ekute, tak Ci zaczynam domówienie, czyli koniec listu; zobaczymy się niedługo; wiesz, że ja wiele bazgrać nie lubię, chyba na 4 ręce, przeto daruj, że już konkluduję. — Wszyscyśmy zdrowi; odebrałem już 3 listy od Ciebie; jutro egzamin; Panna Leszczyńska Ci się kłania; Pan Domowicz był w Warszawie; Żywny zawsze w starej peruce; Pani Dekert Cię ściska; Barciński całuje; książkę Ci przywiozę dla Okunia; wszyscy, cały nasz dom kłania się Tobie; jako też i Twemu Papie to samo oświadcz. Daj buzi; kocham Cię. Ach, Sokołowo mi zapachniało! FF. Chopin.

Sender Addressee