Chopin's letters Chopin's letters

Do Jana Białobłockiego w Biskupcu

[Żelazowa Wola, 24 grudnia 1825]

Sender: Fryderyk Chopin (Żelazowa Wola)

Addressee: Białobłocki Jan (Biskupiec)


Kochany Jasiu! Nigdy byś nie zgadł, skąd ten list wychodzi!... Pomyślisz, że z drugich drzwi pawilonu pałacu Kazimirowskiego?... Nie. No, to może, może z, z... Nie myśl skąd, bo nadaremnie, oto z Żelazowej Woli. Już jedna kwestia rozwiązana, ależ domyśl się, kiedy piszę, kiedy?... I tego byś nie zgadł, dlatego to muszę Ci powiedzieć, iż piszę wysiadłszy z bryczki, siadając do Wilii. Los chciał, a chociaż Mama bardzo nie chciała pozwolić, abym jechał, jednakże wszystko nic nie pomogło, i ja, i Ludwika jesteśmy w Żelazowej Woli. Nadchodzi Nowy Rok, trzeba by więc Ci powinszowanie, ale czegóż? wszystko masz, nic zatem Ci nie życzę prócz zdrowia, co teraz masz odzyskać. W tym roku, to jest 1826, spodziewam się, że się zobaczymy; mało Ci bardzo piszę, bo nie mam co, jestem zdrów, wszyscyśmy zdrowi, odebrałem Twój list, bardzo mię ucieszył, proszę o więcej. Wiesz już, kiedy piszę, nie dziw się więc, że tak krótko i tak sucho, albowiem jeszczem głodny, ażebym Ci coś tłustego napisał; non, est plenus venter itaque non scribit libenter, nisi ad te, cujus litteras quotidie expecto[1]. Masz dowód, że po łacinie jeszczem, a więc nie piszą chętnie, chyba do Ciebie, od którego listów spodziewam się codziennie. nie zapomniał. Ale, ale, żeby nie owa kolacja u Jaworka, już bym był list skończył: byłem onegdaj proszony do niego wraz z Papą na laxa (nie na laxans). Z pierwszych zaprosin Jaworka myślałem, że dostał biegunki i mnie na podobną zaprasza, alem się później przekonał, gdy mi owego lax wyniesiono i pokazano, jak dużo go jest i ile osób go zjeść może, że to jest łosoś, po niemiecku Laćhs, który mu z Gdańska przysłali. Było tam wiele osób, a między innymi JPan Czapek, niejaki Czech, fortepianista, co przyjechał z Wiednia z Panią Rzewuską, o którego grze mało Ci pisać mogę, i niejaki Pan Żak, ale nie żak polski, ale czeski, z konserwatorium praskiego, który tak gra na klarnecie, jakem jeszcze nie słyszał, dosyć Ci będzie na tym, gdy Ci napiszę, że dwa tony razem jednym wydaje tchem. Daj mi więc buzi, Moje Życie. Nie życzę Ci, jak tylko wyzdrowienia. Spodziewam się, że Ci co dzień lepiej, czego Ci wszyscy, cały nasz dom życzy, a szczególniej Ja Twój najszczerszy przyjaciel. Wszyscy, cały dom nasz kłaniałby Ci się, gdyby był wiedział, że ja do Ciebie napiszę. Spodziewam się listu. Nb. we czwartek już będę w Warszawie.


 

[1] Non est plenus... expecto. (łac.) — brzuch pusty, a więc nie piszę chętnie, chyba do Ciebie, od którego listów spodziewam się codziennie.
Sender Addressee