- Bibliography
- Filmography
- Biography
- Address
Wolfgang Amadeusz Mozart
*27 I 1756 Salzburg, †5 XII 1791 Wiedeń
We are sorry but the following text is not available in the English language
Mozart i Chopin. Śmierć pierwszego od urodzin drugiego dzieliło zaledwie 19 lat - w kontekście historycznym zaś była to cała epoka. Dla Chopina Mozart był jednak nie klasykiem lecz romantykiem, hołdującym wartościom tak Chopinowi bliskim - prostocie i umiarowi, a zarazem głębokiej emocjonalności. W rozmowie z Delacroix Chopin przyznał, iż: "Mozartowi nie trzeba doświadczenia: jego wiedza i natchnienie były na jednym poziomie"[1].
Podobieństwa zauważyć można w młodzieńczych losach i muzycznej karierze obu artystów. Mozart - uważany za cudowne dziecko - w wieku 6 lat koncertował publicznie, pierwsze drobne utwory fortepianowe skomponował mając 5 lat. Podobnie Chopin w wieku 7 lat pisze swój pierwszy polonez (Polonez B-dur WN 1), zaś jako ośmiolatek po raz pierwszy występuje publicznie w Pałacu Radziwiłłowskim. "[...] w przeciągu wieczoru grał na fortepianie młody Chopin, dziecię w 8 roku, obiecujące, jak twierdzą znawcy, zastąpić Mozarta"[2].
Muzyka Mozarta towarzyszyła Chopinowi od wczesnej młodości. Z twórczością fortepianową zetknął się w okresie nauki u Wojciecha Żywnego, który wychowanie muzyczne swych podopiecznych opierał przede wszystkim na dziełach Bacha i Mozarta. Po wyjeździe z kraju Chopin niejednokrotnie słuchał wykonań utworów Mozarta, m.in. Symfonii Jowiszowej (ok. 20 maja 1834 w Akwizgranie). Uczestniczył w próbach Requiem w grudniu 1840, kiedy jedną z partii solowych śpiewała P. Viardot. Osobiście grywał utwory Mozarta publicznie, m.in. 15 maja 1848 roku w Wielkiej Brytanii w Stafford House na koncercie z udziałem królowej Wiktorii i księcia Alberta[3]. Podczas prywatnych spotkań wykonywał także niekiedy sonaty Mozarta i Beethovena[4]. Znamienne, iż w maju 1846 roku, gdy pracował nad Nokturnami op. 62 i ostatnią Sonatą op. 65 pilnie prosił Marie de Rozières o przesłanie właśnie partytury Mozartowskiego Requiem. Jak wspomina Bronarski, Chopin w kilka dni przed śmiercią prosił A. Framchomme'a: "Będziecie grać Mozarta na pamiątkę po mnie"[5]. Wola kompozytora została wypełniona - podczas mszy pogrzebowej zabrzmiało Mozartowskie Requiem, po potwierdza wspomnienie Adolfa Gutmana z listu do Sabine Heirefetter: "We wtorek dnia 30 pogrzeb; na jego życzenie nieśmiertelne Requiem Mozarta".
W pierwszej połowie XIX wieku muzyka Mozarta obecna była w życiu koncertowym, a przede wszystkim operowym Warszawy. W Teatrze Wielkim jeszcze za życia Mozarta wykonano Don Giovanniego. Opera ta weszła na stałe do repertuaru opery warszawskiej, a w czasach młodości Chopina wystawiana była między innymi pod batutą Karola Kurpińskiego. Bezpośrednim echem muzyki Don Giovanniego są skomponowane na drugim roku studiów u Józefa Elsnera Wariacje B-dur op. 2 na temat "La ci darem la mano". Wariacje te, po raz pierwszy wykonane w Wiedniu w 1829 roku a w rok później tamże wydane, rozsławiły nazwisko Chopina w Europie. To właśnie w recenzji tych Wariacji młody Schumann wypowiedział słynne zdanie: "Panowie, kapelusze z głów, oto geniusz"[6].
Pokrewieństwo między Mozartem i Chopinem zilustrował J.-J. Eigeldinger przedstawiając dwa odpowiadające sobie szeregi twórców muzyki fortepianowej począwszy od klasycyzmu aż po początek wieku XX. I tak do jednego z tych szeregów zalicza Beethovena, Liszta i Ravela, przedstawicielami drugiego są zaś Mozart, Chopin i Debussy. C. F. Weitzmann przeciwstawia sobie Mozarta i Beethovena, podkreślając ich odrębność stylistyczną, wskazując także na pokrewieństwa Mozarta i Chopina. Mówi o lirycznym stylu Mozarta i Chopina przeciwstawiając mu pełen dramatyzmu styl Beethovena, wskazując na różnice fakturalne i różnice w sferze wyrazowej. Podobieństwo Chopina i Mozarta w dziedzinie faktury fortepianowej nie przejawiło się jednak w bezpośrednim czerpaniu przez Chopina figur melodycznych czy rozwiązań fakturalnych z arsenału środków charakterystycznych dla twórczości Mozarta. Nawiązania są tu natury bardziej ogólnej i docierają do Chopina poprzez utwory w stylu brillant. Wirtuozeria stylu brillant, pierwszej wielkiej muzycznej fascynacji Chopina, posiada swe źródła właśnie w muzyce Mozarta, w jego figuracjach i ornamentyce, rozwijanej następnie m.in. przez J. N. Hummla. Z Chechlińska pisze, iż: "źródeł ornamentyki Chopina należy się dopatrywać [...] w ornamentyce muzyki fortepianowej Mozarta i kompozytorów stylu brillant"[7].
J. Cichocki w recenzji zamieszczonej w „Dzienniku Powszechnym" z 25 marca 1830 roku pisał: "... p. Chopin obdarzony wyższym geniuszem porównywany może być tylko z Mozartem [...] Losem obdarowani zostali Polacy panem Chopinem, jak Niemcy Mozartem". Ze zdaniem tym sam Chopin zgodzić się nie chciał (w liście do Tytusa Wojciechowskiego z 10 kwietnia 1830 pisał m.in. [...] nonsens bardzo jasny [...]), jednak owo porównanie z Mozartem nie było odosobnione. Związki między twórczością obu kompozytorów tkwią bowiem głęboko u samych podstaw ich muzyki, w postawie estetycznej, w sposobie rozumienia muzycznego romantyzmu, którego w opinii wielu Mozart ze swych dzieł ostatnich był prekursorem (zwłaszcza w Don Giovannim, Koncercie fortepianowym c-moll KV 491, ostatnich symfoniach g-moll i C-dur).
Muzyczna więź łącząca twórczość Mozarta i Chopina może stanowić argument przemawiający za słusznością periodyzacji historii muzyki zaproponowanej przez F. Bloome'go - by XVIII i XIX wiek połączyć w jedną klasyczno-romantyczną epokę silnie z sobą powiązaną przede wszystkim poprzez wspólnotę uprawianych gatunków i form muzycznych. W przypadku Chopina i Mozarta owa wspólnota gatunkowa dopełniona została także wspólnotą emocji i wyrazu. Geniuszy swoich epok - Mozarta i Chopina - połączyły: niezrównany dar inwencji melodycznej, umiłowanie "pięknego śpiewu", bogactwo ornamentyki, a przy tym prostota i naturalność frazy melodycznej. Obaj kompozytorzy byli urodzonymi melodystami, którym: "melodie podpływały tak samo łatwo"[8].
