Chopin's letters Chopin's letters

Astolf de Custine do Fr. Chopina w Paryżu

[Paryż, prawdopodobnie 6 marca 1838]

Sender: De Custine Astolf (Paryż)

Addressee: Fryderyk Chopin (Paryż)


Drogi Chopinie! Przypomniał mi Pan najpiękniejsze dni w Saint-Gratien i w Paryżu; odnalazłem Pana, a z Panem fortepian bez jego ujemnych stron, bez tonów dla tonów, z myślami, które Pan wyraża mimo instrumentu, gdyż gra Pan nie na fortepianie, ale na duszy. Zachwycił mnie Pan jak w najlepszych czasach. Chciałbym być umierającym; Pan by mnie wskrzesił, gdyż wtedy przyszedłby Pan, jeszcze w to wierzę!... Nie ma to jak przyjaciele jak Pan! nie trudno im się przysłużyć, ich powodzenie tworzy się samo przez się: posyłam artykuł o nich do prasy i słyszę w odpowiedzi: tylko tyle? możemy wiele więcej powiedzieć na ten temat; mówi się wszystkim znajomym: idźcie na koncert Chopina, a każdy odpowiada: mamy już od ośmiu dni bilety, a daremnie prosimy o nie dla przyjaciół: już ich brak!... Polska jest nieszczęśliwa jako całość, ale każde z jej dzieci ma własną swoją gwiazdę, która wynagradza mu nieszczęście publiczne. Wyjeżdżam na bardzo długo i bardzo daleko i nie zniósłbym tego nowego oddalenia, gdybym miał nadzieję częstego usłyszenia Pana jak wczoraj wieczorem. Przyciągnął Pan czarem swej wytworności wszystkich prawdziwych miłośników i wszystko, co wytworne w Paryżu; skład audytorium był wspaniały; ale ja słuchając Pana czuję się zawsze sam na sam z Panem, może nawet z czymś lepszym niż Pan, a przynajmniej z tym, co jest najlepszego w Panu. Przepraszam za całą tę gadaninę; ale są to rzeczy, które chciałem Panu powiedzieć, a nie ośmieliłbym się powiedzieć tego w oczy. - Pan wie, że robi Pan ze mną, co chce, a jednak nie chciał Pan wierzyć, że Pan ma tę samą władzę nad wielu innymi; jestem zły ze względu na siebie i rad ze względu na Pana widząc, do jakiego stopnia był Pan niesprawiedliwy dla publiczności. A. de Custine. Wtorek rano


Oryginał:
Mon cher Chopin, Vous m'avez rendu le souvenir de mes plus beaux jours de Saint-Gratien et de Paris; je vous ai retrouvé et avec vous le piano sans ses inconvénients, sans notes pour les notes, avec des pensées que vous exprimez malgré l'instrument, car ce n'est pas du piano que vous jouez, c'est de l'âme. Vous m'avez ravi comme dans notre meilleur temps. Je voudrai être mourant; vous me ressusciteriez,; car alors vous viendriez, j'ai encore cette confiance!... Parlez-moi des amis comme vous! on n'a pas de peine à les servir et leur succès va tout seul: on envoie un article pour eux à un journal qui vous fait dire: c'est tout; mais nous avons mieux; on dit à toutes ses connaissances: allez au concert de Chopin; et chacun vous répond: nous avons des billets depuis huit jours et nous en demandons en vain pour des amis; on n'en donne plus!... La Pologne n'est malheureuse qu'en masse, chacun de ses enfants a une étoile particulière qui le dédommage des malheurs publics. Je pars pour bien longtemps, et pour aller bien loin, et je ne me consolerais pas de cette nouvelle absence, si j'avais souvent l'espoir de vous entendre comme ce soir. Vous avez attiré par le charme de votre élégance tout ce qu'il, y avait d'amateurs vrais et d'élégants à Paris; la composition de l'auditoire était merveilleuse; mais moi, quand je vous écoute, je me crois toujours seul avec vous, et peut-être avec mieux que vous encore! ou du moins avec ce qu'il y a de mieux en vous. Pardon de tout ce bavardage; mais ce sont des choses que je voulais vous dire, et en face je n'oserais pas. Vous savez que vous faites de moi tout ce que vous voulez, mais vous ne vouliez pas croire que vous aviez le même pouvoir sur beaucoup de monde; je suis fâché pour moi et bien aise pour vous de voir à quel point vous étiez injuste pour le public. A. de Custine. Ce mardi matin
Sender Addressee