Chopin's letters Chopin's letters

Felicjan Mallefille do Fr. Chopina w Paryżu

 

Sender: Mallefille Felicjan

Addressee: Fryderyk Chopin (Paryż)


Do Pana F. Chopina o jego Balladzie polskiej. Drogi Panie! Pewnego razu, podczas jednego z owych wieczorów, kiedy otoczony sympatią wybranych oddawał się Pan całkowicie swemu natchnieniu, odegrał Pan Balladą polską, którą tak kochamy. Zaledwie geniusz melancholii, zaklęty w Jego instrumencie, zdążył poznać te jedyne ręce, które posiadają moc obdarzenia go mową, i zaczął wypowiadać swe utajone cierpienia, a już pogrążyliśmy się w głębokim marzeniu. A gdy Pan skończył, długo milczeliśmy, zamyśleni, słysząc jeszcze wspaniałą pieśń, której ostatnia nuta już dawno przebrzmiała w przestrzeni. O czym więc tak marzyliśmy wszyscy razem i jakie myśli wywołał w naszych duszach melodyjny głos Twego fortepianu? Nie potrafię na to odpowiedzieć, bowiem w muzyce, tak jak w chmurach, każdy widzi coś innego. Obserwowałem, jak nasz stary przyjaciel Sceptyk, co zachował jednak tak żywą wiarę w miłość i sztukę, siedzi zapatrzony przed siebie, z głową pochyloną na ramię i z smętnym uśmiechem na ustach, i wyobrażałem sobie, że marzy o strumykach szemrzących i o smutnych pożegnaniach wymienianych w cienistych alejach leśnych; widziałem również, jak stary Wierzący, którego ewangelicznych słów słuchamy w pełnym szacunku podziwie, siedząc z rękami złożonymi, z zamkniętymi oczami i zmarszczonym czołem zdawał się pytać swego dziada Dantego o tajemnice nieba i losy świata. Ja zaś, ukryty w najciemniejszym kącie pokoju, płakałem idąc myślą za smętnymi obrazami, które Pan przede mną wywołał. Wracając do domu starałem się wyrazić je na swój sposób w następujących wierszach. Niech Pan je odczyta z pobłażaniem i gdybym nawet źle tłumaczył sobie Jego Balladą, przyjm tę ofiarę jako dowód moich uczuć dla Pana i współczucia dla Jego bohaterskiej ojczyzny.


Oryginał:
A M. F. Chopin sur sa Ballade polonaise Mon cher ami! Il y a de temps, dans une de ces soirées où, entouré de sympathies choisies, vous vous abandonniez sans méfiance à votre inspiration, vous avez fait entendre cette Ballade polonaise que nous aimons tant. A peine le génie mélancolique enfermé dans votre instrument, reconnaissant les mains qui ont seules le pouvoir de le faire parler, eut-il commencé à nous raconter ses douleurs mystérieuses, que nous tombâmes tous dans une profonde rêverie. Et quand vous eûtes fini, nous restâmes silencieux et pensifs, écoutant encore le chant sublime dont la dernière note s'était depuis longtemps perdue dans l'espace. De quoi songions-nous donc ainsi tous ensemble et quelles pensées avait éveillées dans nos âmes la voix mélodieuse de votre piano? Je ne puis le dire; car chacun voit dans la musique, comme dans les nuages, des choses différentes. Seulement en voyant notre ami le Sceptique, qui a pourtant conservé une foi si vive dans l'amour et dans l'art, regarder vaguement devant lui, la tête penchée sur l'épaule et la bouche entr'ouverte par un triste sourire, je me suis imaginé qu'il devait rêver de ruisseaux murmurants et de mornes adieux échangés sous les sombres allées des bois, tandis que le vieux Croyant, dont nous écoutons avec une admiration si respectueuse la parole évangélique, avec ses mains jointes, ses yeux fermés, son front chargé de rides, semblait interroger le Dante, son aïeul, sur les secrets du ciel et les destinées du monde. Pour moi, caché dans le coin le plus sombre de la chambre, je pleurais en suivant de la pensée les images désolantes que vous m'aviez fait apparaître. En rentrant chez moi, j'ai essayé de les rendre à ma manière dans les lignes suivantes. Lisez-les avec indulgence, et, quand même j'y aurais mal interprété votre Ballade, agréezen l'offrande comme une preuve de mon affection pour vous et de ma sympathie pour votre héroïque patrie.
Sender Addressee