Chopin's letters Chopin's letters

Do Juliana Fontany w Paryżu

[Marsylia, 12 marca 1839]

Sender: Fryderyk Chopin (Marsylia)

Addressee: Fontana Julian (Paryż)


[Marsylia, 12 marca 1839]

Dziękuję Ci, moje Życie, za Twoje zabiegi. Nie spodziewałem się żydowstwa ze strony Pleyela, ale kiedy tak, proszę Cię oddaj mu ten list. Chyba że Ci żadnych trudności o Balladę i Polonezy robić nie będzie. W przeciwnym razie, odebrawszy za Balladę 500 od Probsta, zaniesiesz Balladę Schlesingerowi. Kiedy już [mieć] z Żydami do czynienia, to przynajmniej z ortodoksami. Probst może mnie jeszcze gorzej oszwabić, bo to ptaszek, którego nie złapiesz. Schlesinger ciągle mnie szwabił: dosyć na mnie zarobił i nowego zarobku nie odmówi, tylko z nim grzecznie, bo Żyd chce za coś uchodzić. Więc jeżeli Pleyel trudności robić będzie najmniejsze, pójdziesz do Schl. i powiesz mu, że mu daję Balladę dla Francji i Anglii za 800 (bo tysiąc nie da), a Polonezy dla Niemiec, Anglii i Francji za 1500 (a nie będzie chciał dać, to za 1400 albo 1300, nawet 1200). Jeżeli (bo zapewne Probst go uprzedził o Preludiach) będzie co wspominał o nich i Pleyelu, powiesz, że to rzecz obiecana dawno Pleyelowi, że on chciał być ich wydawcą, że mnie o to bardzo przed wyjazdem prosił, jak w istocie było. Widzisz, moje Życie: dla Pleyela mógłbym ze Schlesingerem zrywać, ale dla Probsta nie mogę. Co mi do tego, że Schlesinger Probstowi każe drożej moje manuskrypta płacić. Jeżeli Probst je płaci drogo Schlesingerowi, to znak, że mnie szwabi, płacąc mało. Probst nie ma składu w Paryżu, wszystkie moje rzeczy drukowane u Schl. Żyd mi zawsze zapłacił, a Probst często mi czekać kazał. Trzeba będzie, żebyś ze Schlesingerem się umówił, że mu manuskrypta dasz w dzień, na który Ci pieniądze da; jeżeli nie będzie chciał razem, to Balladę osobno, a Polonezy osobno mu dasz, ale najdalej 2 tygodnie różnicy. Jeżeli Schlesinger nie będzie chciał słuchać o tym, to dopiero do Probsta, ale kiedy taki mój adorator, nie daj mu za mniej jak Pleyelowi. Więc mój list oddasz Pleyelowi przy najmniejszej trudności. Jeżeli, co wątpię, zostawiłeś mu manuskrypty Ballady i Polonezów, odbierzesz dla Schlesingera albo Probsta. Szelmy. Mój Boże, ten Pleyel, mój taki adorator. Może myśli, że nie wrócę do Paryża? Wrócę i będę u niego z podziękowaniem, jak i u Leona. Dołączam Ci kartkę do Schlesingera, w której Cię pełnomocnię. - Trzeba, żeby rodzice Antka strasznie się zapomnieli, żeby się tak z nim i ze mną stało, jak się stało. Entendons-nous[1] ze mną, że mi pieniędzy przed wyjazdem nie oddał. Błazny i durnie bez czucia. - Jam co dzień zdrowszy; mimo to ty jeszcze zapłacisz portierowi owe 50 fr., które bardzo aprobuję, bo mi doktór przed latem z południa nie pozwala się ruszyć. Dziady odebrałem wczoraj. Co się rękawicznika i małego krawca tyczę, mogą czekać, durnie! Co z moimi papierami? Listy zostawisz w biurku, a nuty do Jasia albo do siebie. W stoliku, co w przedpokoju, także są listy; trzeba, żebyś zamknął go dobrze. List Schlesingera opłatkiem zapieczętujesz. Pisz często.

Twój
Ch.

Jasia uściskaj.


[1] E n t e n d o n s - n o u s - zgódźmy się, przyjmijmy.

Sender Addressee