Chopin's letters Chopin's letters

Do Wojciecha Grzymały w Paryżu

12, Marsylia [marzec 1839]

Sender: Fryderyk Chopin (Marsylia)

Addressee: Grzymała Wojciech (Paryż)


Żydzi zawsze Żydami i Szwaby Szwabami — to prawda, ale cóż robić — muszę z nimi mieć do czynienia. Dziękuję Ci, Kochanie, jeszcze raz za twoją dobroć, a po instrukcjach danych dziś Fontanie wątpię, żeby mi przyszło drugi raz rzucać się na ciebie. Zdrowie moje coraz lepiej — wezykatoria, dieta, opłaty [?], pigułki, kąpiele, a prócz tego nieprzebrana pielęgnacja mego anioła stawiają mnie na nogi — trochę cienkie nogi. Piszesz, żebym Ci projekta moje opowiedział. Otóż doktor nie chce mnie spod swojego oka wypuścić przed majem-czerwcem; stąd zamiarem naszym jechać do Nohan[t], gdzie letnie powietrze ma mi bardzo pomóc, a na zimę przyszłą, jeżeli finanse pozwolą — do Paryża albo na południe Francji, jeżeli zdrowie tego wymagać będzie. — Strasznie schudłem i zmizerniałem, ale teraz się odjadam. Do mojego kaszlu wiecznego dodaj wszystkie złości, jakich mnie Hiszpany nabawiły, i wszystkie przyjemności podobne, jako to widzieć ją niespokojną bez ustanku — kurując[ą] mnie, bo tamtejsi doktorzy Panie zmiłuj się, ścielącą mi łóżko, uprzątającą pokój, gotującą tyzany, odmawiającą sobie wszystkiego dla mnie — bez poczt — z dziećmi potrzebującymi jej ciągłego oka — [słowo nieczytelne] nie zwyczajnym życiem. Dodaj do tego, że pisze... [Dalszy ciąg listu nieznany.]

Sender Addressee