Chopin's letters Chopin's letters

Ludwika Jędrzejewiczowa do Fr. Chopina w Paryżu

[Warszawa], dn. 9 stycznia 1841

Sender: Jędrzejewiczowa Ludwika (Warszawa)

Addressee: Fryderyk Chopin (Paryż)


Najdroższy Fryciu. Rok nowy bogdajby był szczęśliwszy jak wszelkie najmilsze Ci nawet lata, bogdajbyśmy go wszyscy zdrowo spędzili; a w następnym, jak mam obietnicę, która dotąd jest tylko iluzją, mogli Cię uściskać naprawdę. Nie wiem, czy już p. Anato[lowa Nakwaska] jest w Paryżu; biedaczka, inaczej poszły interesa, jak się spodziewała. Nie wiem, czy Cię ustnie, czy piśmiennie o naszym zdrowiu zaspokoi, sądzę jednak, że przybycie jej ten list wyprzedzi; dlatego nawet nie zaraz po odebraniu listu od Ciebie odpisujemy, bo możesz być trochę przez nią zaspokojony. Zawiozła Ci tam trzeciego, a raczej drugiego bębna, synka chrzestnego, który jest sumą Henrysia i Ludki, do obojga podobny. Byłbyś miał i Ludkę, ale ponieważ nos spuchnięty dużo ją zmienił, pretensja rodzicielska zachowała to na później, jak wszystko do swych granic powróci. Zdrowie naszych wszystkich dość dobre, daj Boże tak przez cały rok. Karnawał się zaczął, ale my jeszcze jakbyśmy o nim nie wiedzieli. A Ty, jak go myślisz spędzić w tym roku? Czy spokojnie, czy więcej bywać będziesz? Nie mogłam Ci się dość wydziwić, żeś myślał siedzieć w domu w czasie tych ciekawości paryskich; poniekąd miarkowałam przyczynę, ale jednakże nie zdawało mi się, żebyś w domu wysiedział. Wczoraj cały wieczór byłam z Tobą całą duszą. Przyszli Brzowscy i Stronczyńscy (córka Bendkowskiego) i dzieci z powodu Trzech Króli ustroili szopę; po tych jasełkach znów „Szopę" innego rodzaju. Mała Jadwinia Brzowskich grała nam Ciebie, potem on trochę, i chociaż powiedział, że tylko dwóch ludzi gra na świecie: Chopin (szopę & la Dmuszewski) i Liszt, jednak miło było słuchać choć ten słaby odcień. Lubię tych ludzi, bo Ciebie cenią, a że cenić umieją, muszą mieć serce i duszę. Chwalił mi jedną z Twych śpiewek, przecudną, rzewną, którą słuchiwać lubił; coś tak Nie mógłbyś mi kiedy jej przysłać? Kiedy, jakby Ci ochota przyszła, jakbyś o tym pomyślał. Dziwne rzeczy dzieją się na świecie, które nieraz odzierają z iluzji człowieka, a ja się tak nie chcę z niej wyzuwać, tak się nie śmiem pozbawiać tego najmilszego szczęścia ludzi tu na ziemi! Ja taki sobie wzniosły, szlachetny, wielki, czysty ten nowy świat prawdziwie wykształcony utworzyłam w wyobraźni, że wszystko, co temu nie odpowiada, boleśnie drażni i chociaż wiele rzeczy daje się może tłumaczyć, więcej to tłumaczenie z pobłażania jak z rzeczywistości wypływa." Józio więc żeni się z Marynią, Marynia idzie za Józia i w maju ślub z pewnością. Każdy dziwi się temu mariażowi, wyborowi; cóż Antoś na to? Podziękuj mu bardzo za przypisek i Meremu; poczciwi, pozdrów ich serdecznie. Hrabia Józio, z którego wszyscy zadowoleni, ma do 400 000 i dobra w sąsiedztwie panny, od której tylko parę lat młodszy, gdyż zawsze pragnął żony, która by jego, nie on, prowadziła. Powszechnie, o ile on zyskuje na niespodziewanym wyborze swoim, druga strona traci; takie przynajmniej jest zdanie każdego, kto o tym słyszy i zna albo osobiście, albo z opinii osoby. Niech im Bóg szczęści i nie pamięta! I Jagusia Brocka idzie za mąż już; dobrze, że babka nie patrzy na to wszystko, co się dzieje. Pamiętasz Połcia Krzysztofowicza, kuzyna męża; ożenił się z Jerzmanowską Kasią, siostrzenicą radcy Ostrowskiego z Komisji Skarbu. Jej wuj Paweł Jerzmanowski, który był z Napoleonem na Elbie, pułkownik czy jenerał, ożeniony z jedną z dam byłych przy Józefinie, mieszka podobno rue Lafitte No 21 w Paryżu. Bardzo kochał kiedyś swoją siostrzenicę, chciał ją nawet mieć przy sobie, ale rodzice nie dali; teraz poszedłszy za mąż pisała do niego, adresowała jak wyżej i list przyszedł retro, refusé[1] napisano. Mój drogi, bądź tak dobry i każ się dowiedzieć, czy mieszka jeszcze pod tym numerem na tej ulicy, czy gdzie indziej, czy żyje jeszcze, i donieś. Tylko nie zapominaj, mój kochany; on już od wieków tam zamieszakały. Babcia woła: kończ, bo w tej chwili tu przyszła i nosi Twego imienniczka, a śpieszy się do domu. Ściskam Cię więc z duszy wraz z mężem i w każdy paluszek całuję. Wszystkim się kłaniaj i Nak[waskiej], jak ją zobaczysz. Dzieciaki wujaszkowi rączki całują.


[1] Retro, refusé — z powrotem, nie przyjęty.

 

Sender Addressee