Chopin's letters Chopin's letters

Do Kalasantego Jędrzejewicza w Warszawie

Karlsbad, 16 sierpnia [1835]

Sender: Fryderyk Chopin

Addressee: Jędrzejewicz Józef Kalasanty (Warszawa)


Moje Dzieci kochane!

Pierwszy list odbieracie z Papy i moim pisaniem. Nie do opisania nasza radość! Ściskamy się a ściskamy - i cóż więcej można? Szkoda, że nie wszyscy razem. Bobo cudowne! Jak Bóg łaskaw na nas! Co piszę, to bez ładu; lepiej dziś nic nie myśleć: używać szczęścia, jakiego się dożyło. To jedno, co mam dzisiaj. Ciż sami rodzice, zawsze ciż sami, tylko się mi troszkę podstarzeli. Chodzimy, prowadzimy panią Matulę pod rękę, rozmawiamy o Was, udajemy złośników siostrzeńców, opowiadamy sobie, ile razy jedno o drugim myślało. Pijemy, jemy razem. 

K a ż o l u j e m y[1]  się, hukamy na siebie. Jestem au comble de mon bonheur.[2] Też same zwyczaje, też same ruchy, w których urosłem, taż sama ręka, której ja tak dawno nie całowałem. No, moje Dzieci, ściskam Was, i darujcie mi, że nie podobna mi zebrać myśli i o czym innym pisać, jak o tym, żeśmy szczęśliwi w ten moment; żem miał tylko nadzieję zawsze, a dziś realizację tego szczęścia i szczęścia, i szczęścia.

Z radości duszę Was ze szwagrami, jak moich najmilszych na tym świecie.

Ch.

P. Żywnemu za muzykę buziaków tysiące, a p. Wiesiołowskiemu, który mi przybliżył o kilkadziesiąt mil szczęście, miliony ukłonów. Panu Fryd. Skarbkowi ditto.


[1] K a ż o l o w a ć (z fr. cajoler) - pieścić się.


[2] A u  c o m b l e  d e  m o n  b o n h e u r - u szczytu mego szczęścia.

Sender Addressee