Chopin's letters Chopin's letters

Mikołaj Chopin do Fr. Chopina w  Paryżu

Warszawa, 15 grudnia 1835

Sender: Chopin Mikołaj (Warszawa)

Addressee: Fryderyk Chopin (Paryż)


Moje drogie dziecko. List z 2 listopada, skończony 19, nadszedł i zastał nas wszystkich w dobrym zdrowiu. Mała podróż, którą odbyliśmy, była nam potrzebna; siostry Twe i ich mężowie bardzo żałują, że nie mogli wziąć w niej udziału, aby podzielić radość i przyjemność zobaczenia Ciebie po tak długim niewidzeniu się. Wszyscy tutaj podziwiają przywiązanie, które nam okazałeś sprawiając tak miłą niespodziankę swoim przyjazdem do Karlsbadu, którego to miejsca nigdy nie zapomnimy, bo samo wymówienie tej nazwy ileż miłych wspomnień nasuwa! Bardzo się cieszymy, żeś powrócił do Twych zajęć i żeś sobie zapewnił ciepły pokój; bo mimo chęci do pracy niezbyt jest się do niej usposobionym, gdy palce kostnieją od zimna. Bardzo pochwalam Twoje postanowienie przebywania więcej w domu niż lat ubiegłych, lecz nie uważam za wskazane, żebyś się wycofywał całkowicie. Przyjęcia wieczorne, gdy nie przeciągają się zbyt długo, są dla Ciebie prawdziwym wytchnieniem, koniecznym dla ożywienia Twego talentu, a nawet dla poddania ci nowych pomysłów. Niemniej pochwalam Twój zamiar zaoszczędzenia czegoś i wybierania lepiej tych, którym możesz przyjść z pomocą. Zmartwiła mię wiadomość o tym, jak Ci odpłacono za Twe dobre serce; widząc owego pana nie byłbym się tego po nim spodziewał, musiał chyba czytać J. J. Rouseau'a i z niego zaczerpnąć naukę niewdzięczności. W każdym razie wyświadczyłeś dobrodziejstwo dając człowiekowi kawałek chleba, w tym masz pociechę. On nas odwiedzał dosyć często, lecz od blisko trzech tygodni przestaliśmy go widywać, może ktoś z jemu podobnych ostrzegł go, że wiesz o jego niegodnym postępku, jest to bądź co bądź nauka. Wspominasz o Antosiu [Wodzińskim] ; oby pobyt w Paryżu nie był dla niego szkodliwy! Obawiam się, że nie będzie umiał ograniczyć swych wydatków, ale nie dawaj mu do zrozumienia, iż mógłbyś mu coś pożyczyć, nie byłoby to bowiem dowodem przyjaźni; winien on myśleć o życiu oszczędnym; najobfitsze źródła się wyczerpują. Jak widzę z Twoich listów, pobyt w Dreźnie był dla Ciebie przyjemny, skoro zamierzasz pojechać tam w przyszłym roku, ale należałoby się postarać, by podróż ta nie pochłonęła mozolnie zebranych przez zimę owoców Twej pracy. Tournée koncertowe mogłoby, jak sądzę, pokryć koszty podróży, zwłaszcza że w Niemczech zajmują się Twymi utworami, każdy więc będzie ciekaw Cię słyszeć. Do tego projektu powrócimy później. Dobrze zrobiłeś wprowadzając Lipińskiego wszędzie, gdzie tylko mogłeś. P. Teichmann wyjechał stąd do Paryża porzucając swe lekcje. Jest to wielka ofiara w tym. sezonie, który rzeczywiście jest dla niego żniwem, i to z miłości dla sztuki. Wręczyłem mu kilka słów, które Ci zapewne oddał, gdyż przypuszczam, że Cię już odwiedził, zanim otrzymasz ten list. Ponieważ jego dziedzina jest całkiem inna od Twojej, można przypuszczać, że ci się nie będzie naprzykrzał, wątpię nawet, czy będziesz musiał go gdziekolwiek wprowadzać, bo jego talent utoruje mu drogę; gdyby nie to, nie byłbym do Ciebie pisał, bo nie chcę Ci sprawiać kłopotu ani zabierać czasu, który przeznaczyłeś na inne sprawy. Nie uprawiasz śpiewu, więc nie nauczy się nic od Ciebie, jakkolwiek posiada dar śpiewania wszystkiego, co usłyszy, jak mówią, bo ja znam go za mało, żeby móc to stwierdzić. — W święta i niedziele zbieramy się, jak zwykle, u nas; nie zapominamy o Tobie i cieszymy się bardzo, że — jak mi donosi Jaś — podróż poszła Ci na zdrowie. Jeśli chodzi o kieszeń, to ta na niej ucierpiała; mniejsza o to: potrafisz temu zaradzić, jeśli zechcesz, bo masz po temu możność. Twa Matka i ja ściskamy Cię serdecznie. Ch.


Oryginał:
Varsovie, ce 15 décembre 1835 Mon cher Enfant, la lettre du 2 novembre finie le 19 nous est parvenue et nous a trouvés en bonne santé. Le petit voyage que nous avons fait nous était nécessaire; tes soeurs et leurs maris regrettent beaucoup de n'avoir pu être de la partie pour partager la joie et les agréments qu'elle nous a procurés après une si longue absence. Chacun, ici, admire l'attention que tu as eue de nous causer une agréable surprise en venant nous joindre à Carisbad, lieu que nous n'oublierons jamais, car en prononçant ce nom combien de souvenirs agréables! Nous sommes bien aises que tu aies repris tes occupations, que tu te sois procuré le moyen d'avoir une chambre plus chaude; car, malgré l'envie de travailler, on y est peu disposé quand le froid engourdit les doigts. J'approuve beaucoup ta résolution de rester chez toi plus que les années précédentes mais je ne suis pas d'avis que tu te retires entièrement. Les soirées, quand elles ne sont pas trop longues, sont pour toi un vrai délassement, nécessaire pour vivifier ton talent, te donner même de nouvelles idées. Je n'approuve pas moins l'intention que tu as d'épargner quelque chose et de mieux choisir ceux à qui tu peux donner quelques secours. J'ai été peiné en apprenant comment on t'a payé de ton bon coeur; en voyant l'original, je ne m'y serais guère attendu, il faut qu'il ait lu J. J. Rousseau pour y avoir puisé des leçons d'ingratitude. Mais enfin le bien est toujours fait, tu as mis du pain entre les mains d'un homme, c'est une consolation. Il venait assez souvent nous voir, mais depuis près de trois semaines nous ne le voyons plus, peut-être que quelqu'un de ses semblables lui a marqué que tu es informé de son indigne conduite. C'est toujours une leçon. Tu me parles d'Antos [Wodzinski]; puisse le séjour de Paris ne pas lui être nuisible, je crains qu'il ne sache pas modérer sa dépense, ainsi ne lui laisse pas entrevoir que tu peux lui prêter quelqu'argent, ce ne serait pas une marque d'amitié, il faut qu'il pense à vivre avec économie; les sources les plus abondantes tarissent. A ce que je vois par tes lettres, le séjour de Dresde t'a été agréable, puisque tu te proposes d'y aller l'année prochaine, mais il faudrait faire en sorte que ce voyage n'absorbe pas le fruit de ton travail, péniblement amassé pendant l'hiver. Une tournée musicale pourrait, je crois, couvrir les frais de route, d'autant plus que comme en Allemagne on s'occupe de tes ouvrages, chacun serait curieux de t'entendre. Nous reviendrons à ce projet dans la suite. Tu as très bien fait d'introduire Lipiński partout où tu as pu. M-r Teichmann est parti d'ici pour Paris, il a quitté ses leçons. C'est un grand sacrifice dans cette saison, qui est vraiment une moisson pour lui, et cela par amour pour son art. Je lui ai donné quelques mots qu'il a dû te remettre, car je présume qu'il t'aura déjà vu quand tu recevras cette lettre. Comme sa partie est tout autre que la tienne, il est à présumer qu'il ne t'incommodera pas, je doute même que tu aies besoin de l'introduire quelque part, son talent lui ouvrira le chemin; sans cela je ne t'aurais pas écrit, car je ne veux pas te faire d'embarras, ni te faire perdre un temps que tu as déjà destiné à d'autres choses. Tu ne chantes pas, ainsi il n'apprendra rien de toi, quoiqu'il ait le don de chanter tout ce qu'il entend, à ce qu'on dit, car je ne le connais pas assez pour t'en assurer. Nous passons comme à l'ordinaire nos fêtes et dimanches réunis chez nous, tu n'es pas oublié et nous sommes bien aises que, selon ce que me marque Jaś, ton voyage t'ait fait du bien en ce qui concerne ta santé, car pour ta poche, elle en a souffert; n'importe: tu peux y remédier, si tu veux, car tu le peux. Ta mère et moi nous t'embrassons bien tendrement. Ch.
Sender Addressee