Chopin's letters Chopin's letters

Ludwika Jędrzejewiczowa do Fr. Chopina w  Paryżu

 

Sender: Jędrzejewiczowa Ludwika

Addressee: Fryderyk Chopin (Paryż)


Gdyby to taka była praca jak Twoja, mój najdroższy, to nie żal, gdyż tylko pochwały odbijać by się mogły o uszy; ale tak, to tylko czekamy, aż kto wypali jaką krytykę. Ale mniejsza, byleby się to na co przydało, gdyby z niej korzyść odnieść można; tak, jak chciałybyśmy, żeby z korzyścią było co napisane, bo ten cel jedynie był powodem tym się zajęcia. Nie będziesz Ty tego czytał, wiemy dobrze, ale dlatego wziąwszy w rękę lepiej zrozumiesz, jak kiedy my Twoją nie znaną nam jeszcze kompozycję do przegrania weźmiemy; a jednak miło nam choć patrzeć na te nuty, które zawierają duszę, jedną z najdroższych dla Twej rodziny. Lubo nie tylko dla Twej rodziny, bo są jeszcze indywidua, co wielce Cię kochają oprócz nas, i zaraz Ci powiem dowód o bracie Brykczyńskiego; on nie dama, a zachwycony do tego stopnia Tobą, że wszystkie Twoje wyszłe kompozycje ślicznie kazał razem w jedną księgę oprawić; na początku jest Twój portret, a przed nim jeszcze na karcie sonet ów Ulricha do Ciebie. Koniecznie przez jednego znajomego, co jest na pensji u Rodziców, prosił nas o jakikolwiek rękopis Twój, który chce załączyć tam na pamiątkę. Lubo wiemy, że bez Ciebie nic takiego robić nie należy, bo nie lubisz, ale to dobre serce niezmiernie nas zobowiązało, i ja zdecydowałam dać mu jaki Twój kawałek, ale coś dobrego. Padł więc mój wybór na śpiewkę ową Konik, którą przepisuję dla siebie, żeby tej drogiej dla mnie dla drugich pozbawić się pamiątki. Gdybyś Ty mi mógł odpowiedzieć w tej chwili, czy Cię to nie gniewa, jakżeby to ślicznie było; lękam się bowiem, żebyś kiedykolwiek zmarszczył się na to serce, co Cię kocha nad życie i ceni. Jak powiedziałam Lindowej, że może na przyszły rok do Drezna przyjedziesz, odpowiedziała mi: „Oui, si ertaines personnes y sont. O, Marie uchwyciła jego serduszko; mais vous, Madame, et moi qui l'avons connu..." i znów rekapitulacja tego, co za każdym jej widzeniem opowiada nam: o koncercie, o Chodkiewiczu; „mon Dieu, il mangeait des épi-nards quand je l'ai fait appeler; mes pauvres chevaux attendaient et il ne venait pas... ce qu'aussi Mme W. l'accaparait, comme elle pouvait, elle le faisait asseoir toujours entre elle et Marie; cette jeune personne qui est extrêment bien, le gênait...[1]) 


 

[1] Oui, si certaines... le gênait... — Tak, jeśli tam będą pewne osoby... Lecz pani i ja, cośmy go znały... Mój Boże, zajadał szpinak, gdym go kazała poprosić; moje biedne konie czekały, a on nie przychodził... ale też pani W. trzymała! Go, jak mogła; kazała mu siadać pomiędzy sobą i Marią; ta młoda istota, która jest bardzo przystojna, onieśmielała go…
Sender Addressee